Towarzystwo Mi�o�nik�w Gryfowa
Legendy Gryfowa Śląskiego i okolic
alt

Gryfów Śląski oraz okolice, to rejon obfitujący w legendy i ciekawostki historyczne. Poniżej przedstawiamy legendy, które znalazły się w wydawnictwie „Legendy Gryfowa Śląskiego i okolic”.

alt

1. O księciu Bolesławie i jego giermku Piotrze, którzy gryfy pokonali.

altKsiążę Bolesław Wysoki udał się ze swoim giermkiem Piotrem na konną przejażdżkę wzdłuż rzeki Kwisy. Chciał znaleźć dogodne miejsce na postawienie granicznego zamku, bo ziemie piastowskie nie miały tutaj dobrej ochrony. Zatrzymał się na niewysokim pagórku na odpoczynek i oglądał miejsce, które wydawało się idealne na przyszły kasztel. Nagle w zaroślach coś się poruszyło. Giermek przywołał księcia, wskazując gniazdo młodych gryfów. Bolesław usłyszał dziwny dźwięk, ni to pisk ni ryczenie. Gdy podszedł bliżej, zobaczył w gnieździe dziwne stwory. Były to gryfy, najbardziej królewskie stworzenia wśród zwierząt, orły z ciałem lwa. Choć zwierzęta niedawno wykluły się z jaj, już teraz było widać, jak są niebezpieczne. Miały ostre szpony i potężne dzioby, silne łapy, zwinne cielska oraz mocne skrzydła. Bolesław skinął przyzwalająco głową i Piotr zabił mieczem jednego z gryfów. Książę nie zdążył nawet wyciągnąć swego miecza, gdy przyszło mu się zmierzyć z drugim dzikim stworem gołymi rękami. Ścisnął gryfa z całych sił za szyję i trzymał tak długo, aż zwierzę nie wyzionęło ducha. Książę Bolesław kazał w miejscu, w którym pokonał gryfa zbudować zamek i nazwać go Gryf, a pierwszym burgrabią ustanowił dzielnego Piotra z Dęblina.


2. O dzielnym pasterzu, który miasto Gryfów Śląski założył.

altW dolinie Kwisy mieszkali rolnicy, rybacy i pasterze. Byli to spokojni ludzie i szczęśliwi. Niestety w okolicy pojawił się gryf. Zwierzę to miało skrzydła i szpony jak orzeł, cielsko i ogon lwa, a silne było tak bardzo, że potrafiło woła porwać i unieść wysoko. Na ludzi padł blady strach. Stary książę Bolesław Wysoki dobrze wiedział, jak niebezpieczny to stwór i wyznaczył nagrodę dla tego, kto pokona potwora. Zgłaszali się śmiałkowie, ale żaden z potyczki z gryfem nie wracał. Gdy stracono nadzieję, że kiedykolwiek uda się go pokonać, zgłosił się młody pasterz o imieniu Schaff. Chłopak szybko odkrył, że gryf ma w pobliskich lasach gniazdo, a w gnieździe parę młodych. Podkradł się pod drzewo, na którym gryfica uwiła gniazdo i zaczekał, aż matka poleci po pożywienie. Kiedy młode zostały same, pod drzewem rozpalił wielkie ognisko. Płomienie dosięgały już gniazda, gdy nadleciała przerażona matka i skrzydłami próbowała ugasić ogień. Pióra zwierzęcia zaczęły się palić i gryfica usiadła na ziemi, wtedy pasterz wbił w pysk stwora wielki zaostrzony kij. Zwierzę padło martwe. Sam książę Bolesław przybył, by wynagrodzić dzielnego pasterza. Kazał mu wziąć swoje owce i obiecał dać tyle ziemi, ile Schaff zdąży obejść od świtu aż do południa. Postawił wszak jeden warunek, na nadanych mu ziemiach chłopak ma założyć gród. Pasterz został pasowany na rycerza i otrzymał w herbie owcę stojącą pod drzewem, a założony przez siebie gród nazwał Gryfowem Śląskim.


3. O białej damie, z której kpić nie warto.

altMały zamek Gryf, znajdujący się w południowej części rynku, jak wiele starych zamków, miał swoją białą damę. Często widywano ją w nocy na zamkowych komnatach, ale nikt się jej nie bał, bo nikomu krzywdy nie robiła. Pewnego razu podczas wieczornej uczty goście wypili sporo wina z zamkowych piwnic, zaczęli sobie żartować i kpić. Obiektem niewybrednych żartów stał się duch białej damy. Wyśmiewano jej trupio bladą cerę, rozwichrzone włosy i szary ze starości długi welon. Kpiono, że nic dziwnego, że za życia nie znalazła adoratora. Śmiechy przerwało niezwykłe zdarzenie. Nagle ława, na której siedzieli goście, przesunięta została jakąś nadludzką siłą, aż wszyscy pospadali. Pieczone kuropatwy zaczęły latać nad ich głowami i rozległ się tak ogłuszający grzmot, że aż wszystkie świece zgasły, pogrążając cały zamek w nieprzebytych ciemnościach. Wystraszono się nie na żarty. Następnego dnia wszyscy opuścili zamek, ze strachu przed białą damą nikt nie chciał tam mieszkać. Po latach opustoszałe zamczysko popadło w ruinę.


4. O chłopcach, którzy miasto przed pożarem uratowali.

altBył to jeden z pięknych słonecznych jesiennych dni. Dwaj przyjaciele z tornistrami na plecach szli do szkoły. Ale jak tu siedzieć cały dzień w ławkach, gdy wrześniowe słońce świeci tak mocno i woda szumi kusząco. Sami nie wiedząc kiedy, zamiast w szkole znaleźli się w pobliskim lesie, wspinali się na drzewa i zaglądali do ptasich gniazd. Po kilku godzinach wrócili do miasteczka, aby ugasić pragnienie zimną wodą z miejskiej studni. Rzucili tornistry, ochlapywali się nawzajem i wtedy zauważyli dym wydobywający się z okna jednej z kamienic. Gdy się rozejrzeli, okazało się, że pożar objął już kilka budynków. Co robić? Niewiele osób zostało w miasteczku, większość mieszkańców pracowała w polu. Sami nie ugaszą pożaru! Chłopcy pobiegli w stronę ratusza. Weszli na wieżę i z całych sił ciągnęli za sznury, uruchamiając ratuszowe dzwony. Na dźwięk dzwonów ludzie zaczęli zbiegać się ze wszystkich stron. Na szczęście pożar szybko ugaszono. A chłopcy? Nikt już nie pamiętał, że byli na wagarach, wszyscy mówili tylko o bohaterskich dzieciach, które uratowały miasto. Na pamiątkę postawiono na gryfowskim Rynku rzeźbę przedstawiającą chłopców beztrosko bawiących się przy fontannie.


5. O właścicielu zamku Gryf, który się potomka doczekał.

altWłaściciel zamku Gryf wraz ze swoją młodą żoną udał się na spacer na pobliską górę, zwaną Kruczą. Widoki były piękne, więc podziwiali okolicę, biesiadowali, aż słońce zaczęło zachodzić i czas było wracać do domu. W zamku Krzysztof Leopold Schaffgotsch odkrył, że nie ma na palcu swojego zaręczynowego pierścienia. Szukał go wszędzie, ale bezskutecznie. Miejscowa wieszczka przepowiedziała, że jeśli się pierścień nie odnajdzie, to ród Schaffgotschów wymrze. Na początku nikt w to nie wierzył, ale gdy minął rok, a młoda para na próżno oczekiwała potomka, naprawdę zaczęto obawiać się, że przepowiednia może się spełnić. Modlono się w kaplicy zamkowej, szczególnie prosząc o pomoc św. Leopolda, imiennika pana zamku. Gdy po jakimś czasie małżonkowie znów udali się na spacer na Kruczą Górę, zdarzyło się coś niezwykłego. Mała myszka wyszła z zarośli, trzymając w pyszczku jakąś błyskotkę. Rozpoznano zaręczynowy pierścień właściciela zamku. Radość była ogromna, szczególnie, że wkrótce potem młoda żona oznajmiła, że spodziewa się potomka. Szczęśliwy Krzysztof Leopold w miejscu odnalezienia pierścienia kazał zbudować kapliczkę ku czci swego patrona.


6. O giermku i koniu Hektorze, którzy za wierność zostali nagrodzeni.

altRycerz Gotsche Schoff żył w niespokojnych czasach. Brał udział w wielu bitwach i potyczkach. Chronił kupców przed rycerzami- rabusiami, pomagał w obronie okolicznych zamków, walczył dzielnie z wojskami husyckimi, gdy napadały na wioski. Zawsze towarzyszył mu giermek Bartek i koń Hektor. Niejeden raz rycerz uciekł z życiem dzięki odwadze i oddaniu swego giermka, niejeden raz koń Hektor przechylił szalę zwycięstwa na stronę swego pana. Był to bowiem koń niezwykle waleczny, zawsze pierwszy ruszał do ataku, gryzł konie przeciwnika, niejednemu rycerzowi połamał żebra, kopiąc i wierzgając. Potrafił też wyczuć zbliżającą się walkę i w przeddzień bitwy uprzedzał pana, uderzając kopytem o ziemię. Nic więc dziwnego, że po latach wiernej służby rycerz postanowił wynagrodzić swych druhów. Ofiarował Bartkowi leżący tuż za murami Gryfowa folwark i powierzył jego opiece konia, który dostał najlepsze miejsce w stajni i do końca życia nie zabrakło mu owsa i jęczmienia. Dziś po folwarku przy ul. Lubańskiej nie ma już śladu, ale podobno gdy zbliża się jakieś niebezpieczeństwo, mieszkańcy okolicznych domów słyszą odgłos końskiego kopyta uderzającego o ziemię.


Pomysł i opracowanie: Zbigniew Sobierajski i Marta Miniewicz przy współpracy Towarzystwa Miłośników Gryfowa
Ilustracje: Paulina Mager
Teksty legend: Marta Miniewicz oraz Towarzystwo Miłośników Gryfowa

 


Wyszukaj na stronie

Ilość gości

Naszą witrynę przegląda teraz 7 gości 

Kalendarz na rok 2014

Towarzystwo Mi­łoś­ni­ków Gry­fo­wa in­for­mu­je, że wy­da­ło ka­len­darz na rok 2014. Tym ra­zem znaj­du­ją się na nim fo­to­gra­fie które były zaprezentowane na wystawie "Dzieciństwo w Gryfowie Śląskim". Ka­len­darz moż­na za­ku­pić obecnie w Cent­rum In­for­mac­ji Tu­rys­tycz­nej (ul. Rynek 33) w Gry­fo­wie oraz w Bi­blio­te­ce Pub­licz­nej w Gry­fo­wie Śląskim (ul. Kolejowa 44). Ce­na ka­len­da­rza to 3,50 zł.

Gryfowski Hejnalista 3

W sprzedaży już trzeci numer okazjonalnego historycznego magazynu Gryfowski Hejnalista. A w numerze m.in. historia odbudowy wieży ratuszowej, wspomnienie o Rudolfie Ujdzie oraz wiele innych tajnych materiałów, które wreszcie ujrzały światło dzienne!. Zapraszamy do zakupu naszego magazynu. cena to tylko 1 zł (!) a zakupić go można w Centrum Informacji Turystycznej w Gryfowie (Rynek 33) oraz w Bibliotece Publicznej przy ul. Kolejowej 44.

Legendy Gryfowa i okolic

Do na­by­cia rów­nież Le­gen­dy Gry­fo­wa i o­ko­lic. Za­ku­pu moż­na do­ko­nać w sie­dzi­bie TMG oraz w Cen­trum In­for­mac­ji Tu­rys­tycz­nej.
Cena: 5 zł.

Zobacz też

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama